Języki obce – inwestycja czy zmora

Wiele szkół, a nawet przedszkoli oferuje szeroki wachlarz usług związanych z nauką języków obcych. Ta różnorodność wynika przede wszystkim z zapotrzebowania. Rodzice poszukują takich ośrodków i posyłają tam swoje maluchy. Im więcej nauki języków w programie tym lepiej. Nie chcę negować tu potrzeby nauki języków obcych, które w dzisiejszym zglobalizowanym świecie jest niezbędna aby coś znaczyć na rynku pracy. Uczniom szkoły podstawowej i przedszkolakom jednak daleka jest ta perspektywa. Są w końcu jeszcze dziećmi. Nie dajmy się jednak zwariować, każdy z nas chciałby aby jego maleństwo osiągnęło w życiu sukces. Nie krytykuję tu rodziców, którzy zdecydowali się posłać swoje pociechy do przedszkola czy szkoły, w której naucza się języków w sposób oryginalny. Przestrzegam jednak, aby w tej pogoni za idealną szkołą, przedszkolem czy wykształceniem, nie zagubiło nam się dziecko, które potrzebuje miłości, czułości i zrozumienia, a nie wymyślnych planów dnia, w których rodzice nie przewidzieli czasu na zabawę za to jest angielski, chiński, basen i fortepian. Warto uczyć dzieci od najmłodszych lat wielu ciekawych i pożytecznych umiejętności, róbmy to jednak w formie zabawy, aby dzieciństwo naszych dzieci nie zmieniło się w koszmar, o którym w dorosłości chcieli by zapomnieć.

Both comments and pings are currently closed.